Kategorie
Wiersze

Na śmierć, na zabój

Kochałam pana bez opamiętania
Na śmierć, na zabój i tylko waćpana
Pan byłeś głuchy, do tego daleko
Drżałam z tęsknoty z medyka opieką

Serce nie sługa, z miłości wciąż mdlało
Tak tego ciepła pańskiego mi mało
Gorące usta moczone w burbonach
Czułam, że jestem już w pańskich ramionach

Myślałam – spełnię najdziksze marzenia
W czułym uścisku i sztywna z wrażenia
Niestety, tkwiłam w objęciach grabarza
Zmarłam z miłości, w poezji się zdarza

ocena: 4.5/5 - głosów: 2

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.